Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jillian Michaels. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jillian Michaels. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 maja 2013

Jillian Michaels jest jedną z ekspertów od zdrowia i wellness w USA (pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że na świecie). Uważana jest za jedną z najbardziej inspirujących osób pojawiających się w telewizji, dzięki swojej roli trenera, eksperta od wellness oraz life coacha w bardzo popularnych programach telewizyjnych i regularnych występach w TV. Każdego tygodnia motywuje miliony osób przez wszystkie formy mediów (jej stronę internetową odwiedza 1,6 milionów osób miesięcznie). Jako motywacja i wzór do naśladowania, Jillian ma wyjątkową więź ze swoimi "podopiecznymi", która ma związek z jej osobistą drogą przez fitness i wellness. Zanim stała się gwiazdą, Jillian sama zmagała się z wagowymi problemami, ale była zdeterminowana, żeby osiągnąć swoje cele. I udało jej się- dzięki poświęceniu i ciężkiej pracy.

 
Powyższe zdjęcie jest chyba jedynym zdjęciem Jillian z grubszego okresu, jakie można znaleźć w sieci.



Jillian siedzi w swoim fachu od ponad 20 lat. Ponadto kiedyś posiadała i zarządzała centrum sportowo-medycznym. Zamiłowanie do fitnessu wzięło się u niej od sztuk walki (trenowała 17 lat i ma czarny pas). Od roku 1993 Jillian posiada dwa dyplomy trenera personalnego z najlepszych programów szkoleniowych z kraju: National Exercise & Sports Trainers Association (NESTA) oraz Aerobics and Fitness Association of America (AFAA).  Ma również dyplom Kettlebell Concepts. Ponadto Jillian posiada dyplom z dziedziny odżywiania i wellness prosto od American Fitness Professionals and Associates (AFPA).



Na rynku możecie znaleźć mnóstwo produktów Jillian - są oczywiście programy treningowe, są książki, a nawet gry wideo! (Jillian Michaels Fitness Adeventure Xbox 360 Kinect). Jest na liście autorów najlepiej sprzedających się książek New York Timesa. Również jej treningi na DVD sprzedają się niczym świeże bułeczki - od tych najstarszych po najnowsze.. Szczęściarze, którzy mieszkają w USA mogą uczęszczać na jej bardzo intensywne grupowe zajęcia w siłowniach sieci Crunch.

Strona internetowa Jillian cieszy się olbrzymią popularnością (jak już wspominałam, 1,6 mln wyświetleń miesięcznie). Zainteresowani mogą też posłuchać jej podcastów:
Jeśli chodzi o książki, to w języku polskim mamy tylko dwie "Opanuj swój metabolizm" oraz "Bez ograniczeń", natomiast wydanych przez nią jest dużo, dużo więcej, np. "Master your metabolism cookbook", "Slim for life", "Winning by losing", "Making the cut".

Treningów jest jeszcze więcej:


Dobra wiadomość dla użytkowników smartphone'ów - możecie pobrać aplikację Jillian, Slim-Down Solution. Oczywiście, ja ją już mam, testuję i opiszę. Kolejnym Jillian-gadżetem, tym razem trochę z wyższej półki, jest 360 Weight Loss Navigator, który powstał wyniku jej współpracy z BodyMedia. Jakby tego było mało, Jillian wspópracuje z dwiema kompaniami, z jedną, żeby stworzyć łatwodostępne, zdrowe przekąski, a z drugą, by stworzyć w pełni naturalne produkty dodające energii.

A to jeszcze nie wszystko - Jillian ma swoją własną firmę (może nie do końca własną, bo dzieli ją ze swoim biznesowym partnerem, Giancarlo Chersich), której celem jest stworzenie rozwiązań dla osób, które chcą przeżyć swoje życie dobrze pod różnymi względami (czyli dla osób dbających o swój lifestyle).


Jillian Michaels mieszka w LA (szczęściara!), bardzo lubi podróżować i udzielać się charytatywnie. Jest ambasadorką kilku organizacji: American Cancer Society, Stand Up 2 Cancer, NFL Play 60. Pracuje w rodzinami wojskowymi, Clinton Global Initiative oraz Alliance for a Healthier Generation (program, którego celem jest zwalczanie otyłości u dzieci).

Informacje wzięłam z oficjalnej strony Jill: http://www.jillianmichaels.com/fit/about-jillian/bio. Chcę też dodać kilka rzeczy do siebie: z całego serca polecam jej program Losing it with Jillian. Niestety ma tylko 8 odcinków, ale jest naprawdę wspaniały, najlepszy program tego typu, jaki oglądałam. Ostrzegam jednak, że mogą Was dopaść poważne dylematy - oglądać dalej (a program wciąga!) czy wyłączyć komputer i iść poćwiczyć?



Nie wiem jak Wy, ale ja jest pod wrażeniem. Ogromnym wrażeniem. Wiedziałam, że Jillian jest świetną trenerką, bo z nią ćwiczę. Po obejrzeniu jej programu, dowiedziałam się, że jest szczera, otwarta, pełna pasji i życia. Jest naprawdę oddana temu, co robi, a poza tym jest strasznie uroczą i charyzmatyczną (a także bardzo piękną) kobietą. A po przeczytaniu biografii na jej stronie, podziwiam ją jeszcze bardziej. Przyznajcie, że to, co zrobiła i nadal robi jest naprawdę imponujące. Nie jestem żadną psychofanką, ale nie mogę zaręczyć, że kiedyś nie zostanę :D

Ps. Ponowne rozpoczęcie Ripped in 30 muszę przełożyć na jutro, bo dzisiaj umieram z bólu głowy już od południa.

czwartek, 9 maja 2013

Ten post piszę z niemałym opóźnieniem, bo level 3 skończyłam już w sobotę. Miałam zamiar napisać, że ten tydzień podobał mi się najbardziej ze wszystkich, ale skoro już robiłam level czwarty, to trzeci spadł na drugą pozycję :)  Nie zmienia to faktu, że te ćwiczenia są niesamowite!

Moje wrażenia:

Jestem przyzwyczajona do jakiejś gadki na początku każdych ćwiczeń, a tutaj Jillian powiedziała tylko coś w stylu: "Ta dziewczyna robi dziś wersję zaawansowaną, a ta początkującą, bierz ciężarki i zaczynamy". Od razu  wiedziałam, że to będzie coś poważnego i się nie myliłam. Poziom trudności rośnie z każdym tygodniem, a w każdym tygodniu codziennie robi się coraz łatwiej. Uwielbiam to.

Workout 3 vs. Workout 2

W drugim tygodniu czułam, że moje ręce były bardzo obciążone, a tu z kolei czułam, jakby nacisk był kładziony na zachowanie równowagi. Podczas pierwszego wykonywania 'Workout 3', chwiałam się, jakbym sobie przed rozpoczęciem strzeliła kieliszeczek. Na szczęście, z czasem szło mi coraz lepiej i w dniu zakończenia byłam w stanie wykonać wszystkie ćwiczenia jak należy.

Przestałam już zauważać jakiekolwiek minusy.

Plusy:
  • wszystkie trzy części z ćwiczeniami cardio - o niebo lepsze niż w poprzednim levelu! 
  • wszystkie ćwiczenia są tak angażujące, że 25 minut mija, zanim nawet zdążę pomyśleć o nudzie :)
  • świetne rozłożenie nacisku na poszczególne grupy mięśni, na przykład w ostatniej rundzie wszystkie ćwiczenia siłowe skupiają się na rękach, a potem w części cardio mamy jumping lunges i skakanie na jednej nodze - oba ćwiczenia nie angażują rąk, a dają wycisk nogom
  • nie znajdziecie tu żadnych klasycznych, powtarzanych do znudzenia ćwiczeń. Jillian jest bardzo kreatywna i między innymi za to ją uwilebiam. Najbardziej mi się podobała pierwsza siłówka, chociaż prawie płakałam robiąc duck walk zaraz po chodzącym ludzkim stoliku (nazwa robocza, ponieważ nie usłyszałam prawdziwej)
Ulubione ćwiczenie:


środa, 1 maja 2013

Moje wrażenia:

Po entuzjastycznym tygodniu 1. (wrażenia TUTAJ) przyszedł czas na ostudzenie mojego zapału. Tydzień 2. nie przypadł mi do gustu. Po pierwszych ćwiczeniach byłam nastawiona bardzo optymistycznie, ale gdy budziłam się każdego kolejnego dnia, myśl o konieczności zrobienia ich ponownie napawała mnie niechęcią. Przez to odwlekałam trening do wieczora, a czasem nie robiłam go wcale. Wykonanie całego Ripped in 30 według planu postawiłam sobie za punkt honoru, bo chciałam pokazać wszystkim, że potrafię być systematyczna i nie dawać się wymówkom (KLIK), ale cóż...

Nie mówię, że te ćwiczenia są nieprzyjemne - dla mnie "tydzień drugi" to zawsze był najcięższy czas, nieważne jaki program wykonywałam. Tak było, na przykład, przy Insanity, kiedy chciałam rzuć treningi Shauna w kąt czy przy 30 day shred. W pierwszym przypadku udało mi się przetrwać kryzysowy tydzień, w drugim nie. Teraz też mi się udało, choć jestem kilka dni w plecy.

Chociaż o minionych dniach nie opowiadam w dumą, to zdarzyło się coś, czym muszę się podzielić. Był to niemały przełom. W czwartek miałam bardzo zły dzień. Wracając do domu byłam bardzo sfrustrowana, rozczarowana sobą, smutna i zawiedziona, ale nie myślałam wtedy o rzuceniu się na lodówkę zaraz po powrocie ani o zakopaniu się w łóżku, tylko o porządnym ćwiczeniowym wycisku. I tak też zrobiłam - wróciłam do domu, wskoczyłam w dres i dałam z siebie 150%, a po skończeniu Ri30 zrobiłam jeszcze kilka ćwiczeń z Tonnym i Johnnym :)

Workout 1 vs. Workout 2

W porównaniu do poprzedniego tygodnia, ćwiczenia są nie tylko bardziej zaawansowane, ale też bardziej "wymyślne". W trzecim tygodniu robi się jeszcze ciekawiej, ale nie będę spoilerować ;) Generalnie bazujemy na podstawowych ruchach, które opanowaliśmy do perfekcji w tygodniu pierwszym.

System nadal jest ten sam (przypominam: 3 min strenght - 2 min cardio - 1 min abs), ale ćwiczenia stają się coraz bardziej "mieszane", czego przykładem są chociażby nieszczęsne planki - Jillian nie żartowała, kiedy mówiła, że w ciągu kolejnych tygodni poznamy ich każdą możliwą modyfikację. W 'Workout 2' aż połowa ćwiczeń cardio  to plank + ruchy nogami. W tym miejscu chciałam też zaznaczyć, że duży nacisk kładziony jest na ręce. Nie wiem, czy taki był plan, czy to tylko moje odczucie, w każdym razie w pewnych momenach moje słabiutkie bicepsy nie dawały rady, że nie wspomnę już o moich skrzydlatych tricepsach...

Minusy:
  • za krótki cooldown - jest dokładnie taki sam jak poprzednio. 
  • muzyka - nie irytowała mnie tak jak w 'Workout 1', ale dalej mi się nie podoba.
  • za dużo planków! Nie mówię, że mnie nie ostrzegano, ale i tak mi się to nie podoba
Plusy:
  • Od poprzedniego tygodnia nic się nie zmieniło i wciąż uważam system 3:2:1 za rewelacyjny. Świetnie mi się ćwiczy w ten sposób.
  • Mimo, że niezbyt mi się podoba ta część Ripped in 30, to i tak mija mi bardzo szybko.
  • Niektóre ćwiczenia są naprawdę kreatywne, ciekawe lub nawet zabawne. Dla nich warto przetrwać całą resztę.
Ulubione ćwiczenie:


Ps. Porównanie postanowiłam zrobić po zakończeniu całego Ripped in 30, a nie co tydzień, jak to miałam w planie na samym początku. Być może odważę się też na wstawienie zdjęć.

niedziela, 21 kwietnia 2013

1. METAMORFOZA SWEAT PEA z http://www.newlyweds-blog.com/



Największą różnicę widać na udach, pośladkach i boczkach, prawda? Bohaterka tej przemiany robiła RI30 5 lub 6 razy w tygodniu, w tym czasie jadła, jak to określa: "całkiem dobrze, ale nie perfekcyjnie". O zrzuconych centymetrach nie wspomina, wyczytałam jedynie, że zruciła niecałe 2 kg.

2. METAMORFOZA 7SEVENJ9 (http://boards.weddingbee.com/topic/the-ultimate-ripped-in-30-thread/page/3#axzz2QQ9JfbPm)


Ta pani pisze, że przez 3 tygodnie nie robiła nic innego niż RI30, a w czwartym tygodniu dodawała 20 min cardio na końcu. W ciągu tych czterech tygodni zrzuciła 2,4 kg i 33 cm!

3. PODWÓJNA METAMORFOZA HEATHER  LEWIS z http://adventuresinwomanland.wordpress.com/



Jak widzicie, Heather zrobiła oba najbardziej popularne programy Jillian - 30 day shred oraz Ripped in 30. Rezultaty są, moim zadaniem, powalające! Popatrzcie na wałeczki przed rozpoczęciem ćwiczeń i ich brak po! :) Jak tu nie kochać Jillian? Dodam jeszcze, że ta kobieta korzystała z jedzeniowych wskazówek z książki Jillian "Master your metabolism".

4. METAMORFOZA ABBY z http://cowgirlimagery.blogspot.com

  

Abby jest idealnym przykładem na to, jak niewiele mówi nam waga. Pisze ona na swoim blogu, że jest sfrustrowana tym, że waga w ciągu ostatniego miesiąca stanęła, ale mimo tego, że żadnych spadków na wadze nie odnotowała, to zrzuciła kilka cali. Zresztą, różnicę widać gołym okiem!

Biust: - 2,5 cm
Ręce: - 1 cm
Talia: -  4 cm
Midway (strzelam, że chodzi o "oponkę"):  -2,5 cm
Biodra: - 2,5 cm
Uda: - 1 cm

Dodaję też zdjęcie Abby przedstawiające jej całą przemianę:


5.  CZĘŚĆ METAMORFOZY  OatmealBowl z http://www.oatmealinmybowl.com/


Dlaczego tylko część? Bo kobieta z powyższego zdjęcia zrobiła 2 tygodnie Ripped in 30, a potem program przestał jej sprawiać przyjemność i zaczęła modyfikacje. Nie jest to przykład do naśladowania, ale uznałam, że dodam to zdjęcie, żeby pokazać, jakie efekty widać już po dwóch tygodniach! Całkiem nieźle, co?

I na koniec bonus:

Chciałam poszukać więcej informacji na podanym wyżej tumblr'u, ale wygląda na to, że już nie istnieje. Muszą nam wystarczyć same wymiary:)

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

W ciągu tych 6 dni zdążyłam pokochać 'Workout 1' tak, że aż serce mi bije szybciej, gdy go wykonuję. Inni mogą twierdzić, że moje tętno przyspiesza z powodu wysiłku fizycznego, ale ja swoje wiem -  to przez gorącą miłość zrodzoną z kropli potu i wydzielanych endorfin! I chociaż szkoda mi, że ten tydzień się kończy, to wiem, że tydzień drugi rozpoczyna w dobrym momencie, bo zaczynało się robić za łatwo...

Krótki opis:

Tydzień pierwszy to czas doskonalenia podstaw ("mastering the basics"), dlatego w 'Workout 1' nie znajdziemy żadnych innowacyjnych ćwiczeń. Część zasadnicza trwa 18 minut (w systemie: 3 min strenght / 2 min cardio / 1 min abs). Każde ćwiczenie trwa 30 sekund i powtarzamy je 2 razy. Tylko dwa razy, ponieważ, jak mówi Jillian, nie chce żebyśmy się nudziły :)

W ćwiczeniach siłowych zawsze łączymy pracę dużych mięśni z małymi mięśniami, żeby spalić jak najwięcej kalorii. Część cardio nie składa się z "czystego cardio", bo większość ćwiczeń angażuje do pracy mięśnie, dzięki czemu nie tylko spalamy więcej kalorii, ale też wzmacniamy brzuch, nogi i pupę. Ćwiczenia na brzuch obejmują zarówno mięśnie górne, dolne i skośne, czyli tak, jakby się można było tego spodziewać.

Przed rozpoczęciem części zasadniczej mamy, oczywiście, rozgrzewkę, dość krótką, a po - (za) krótkie rozciąganie.

Minusy:
  • muzyka - dla mnie jest irytująca, ale staram się słuchać słów Jillian i nawet o niej nie myślę
  • zbyt krótki cooldown - to akurat nie jest żaden problem, bo dodaję sobie swoje ćwiczenia, ale myślę, że trzeba o tym wspomnieć - żeby było uczciwie
Plusy:
  • supermotywujące teksty Jillian (patrz niżej)
  • zabawne rozmowy z ćwiczącymi dziewczynami
  • czułam zakwasy na wewnętrznej stronie ud, z czego się bardzo cieszę, bo to oznacza, że mięśnie tej kłopotliwej sfery pracują!
  • Circuit 2 składa się z dość prostych ćwiczeń (moim zdaniem) i jest przyjemnym odpoczynkiem przed Circuit 3, które jest już nieco trudniejsze (chociaż po wykonaniu 6 treningów, wszystkie są dla mnie proste)
  • pierwsze podejście do tych ćwiczeń sprawiło, że byłam zalana potem, ale po 6 dniach jestem już w stanie robić zaawansowane wersje ćwiczeń i nie paść po wszystkim na podłogę. Wyjątkiem są pompki, które nadal wydobywają ze mnie piekielne jęki, ale przynajmniej robię męską wersję. Drugie ćwiczenie, to nieszczęsne side planks, do których od zawsze pałałam nienawiścią.
  • Skończyłam dopiero 1. tydzień, a już widzę efekty na tylnej stronie ud - trudno się dziwić ze względu na ilość squatów i lunges
  • sam pomysł, żeby tydzień pierwszy poświęcić prostym ćwiczeniom, których prawidłowe wykonywanie nie tylko przyniesie nam korzyści, ale też będzie niezbędne, uważam za REWELACYJNY.
Najlepsze teksty Jillian:
  • I want my full 20 minutes of work, baby!
  • Isn't taht right? Talk into the microphone. - Yes, you're right! - So when they talk into my chest during the workout, you know why.
  • I'm not asking you to be a super hero, it's week 1. What I am asking you to do, is commit.
  • We're gonna hold this pose for 30 seconds, because over the next 4 weeks, you're gonna see every plank modification under the Sun. That's because I find them widely effective and for that reason we're gonna do them.
  • Hey there! Hi there! Hi, muscles! Welcome to the party! Welcome to my party.
  • Isometric squeeeeeeeeeze (pisk) at the top.
  • I don't care if it's week 1, I don't care if it's week 4. You're going to give me everything that you have.
  • It doesn't have to be perfect. 'Perfect' sukcs, 'perfect' is boring. Is 'perfect' boring? - Yeees! - You know what matters? YOU matter. It matters that you give it all that you have.
  • Hey, B. You know, I love you, right? Come on to your arm. Come on to your hand. There you go!
  • Now... You're not coming out of this!
  • What is that smell? I smell fat burning.
Ulubione ćwiczenie: 

Hallowed man! Czyż nie ma fajnej nazwy? :)


Najgorsze ćwiczenie:


Ćwiczenie, którego nie umiem i nienawidzę od zawsze. Ale daję z siebie wszystko i mam nadzieję, że kiedyś dam z tym radę.

Zanim rozpoczynają się ćwiczenia, mamy pokazany trailer. Obejrzałam go i teraz już oficjalnie nie mogę się doczekać kolejnych leveli! Niektóre z tych ćwiczeń tak niesamowicie mi się podobają, że uśmiecham się na samą myśl o tym, co mnie czeka. Zobaczcie same!


Level 2, widzimy się w środę!

piątek, 12 kwietnia 2013

Moją przemianę będę w stanie pokazać Wam dopiero za 25 dni, ale zanim to nastąpi, chciałam pokazać Wam kilka metamorfoz znalezionych w internecie - być może zachęci Was to do wypróbowania "Ripped in 30", a jeśli nie, to na pewno zmotywuje :)

1. METAMORFOZA BROOKE z http://brookenotonadiet.com/


Podaję również wymiary (przeliczone na centymetry):

Biodra: 108 -> 107
Lewe udo: 57 -> 52
Talia: 85 -> 81
Biust: 98 -> 94

Spadek wagowy tej pani to niecałe 2 kg, ale w obwodach zleciało jej łącznie 14 cm! :)

2. METAMORFOZA LAURY z http://mypinkthumb.com/




Tutaj różnica jest bardziej widoczna, ponieważ Laura zrzuciła nieco więcej - 3,7 kg oraz aż 29,5 cm! O czymś takim marzę, chociaż wynikami podobnymi do Brooke byłabym również zadowolona :)

3. MEAMORFOZA melly049 (http://www.myfitnesspal.com/topics/show/718696-my-jillian-michales-ripped-in-30-results-with-pics)




Różnica: 2,5 kg oraz 7,5 cm w brzuchu i 4,5 w biodrach. Dobra robota!





Oto, co o swojej metamorfozie z Jillian pisze bobbi_jo2: "Zaczęłam Ripped in 30 drugiego kwietnia. Robiłam każdy level 6 razy, a potem miałam wolną niedzielę. (...) Robiłam również godzinę cardio 5-6 dni w tygodniu. Budziłam się i szłam biegać (lub chodzić po bieżni) zaraz po wstaniu. Ripped in 30 wykonywałam między luchem a kolacją (około 15)".

Zdjęcie po lewej to początek, drugie po 30DS, a trzecie po Ripped in 30.

4. METAMORFOZA KRISTIE P z http://pgsisters.blogspot.com/



Kristie już wcześniej miała ustalony swój treningowy plan, a RI30 dodawała po zakończeniu swoich zwykłych ćwiczeń albo pomijała część cardio, kiedy robiła je dodatkowo. Ja wolę tak nie kombinować ani nie dodawać takiej ilości ćwiczeń jak, na przykład, poprzednia pani. 

Wymiarów przed i po nie znalazłam, zauważyłam jedynie informację, że Kristie udało się zrzucić 4 funty, czyli 1,8 kg.

5. METAMORFOZA ANASTASI z www.workingouteatingin.com





 
Waga: 60,5 kg -> 57 kg
Procent tłuszczu: 22.2 % -> 20.0%
Biust: 86 cm -> 84 cm
Talia:  74 cm -> 69 cm
Biodra: 93 cm -> 91 cm
Łydka: 36,5 cm -> 35,5 cm
Udo: 52 cm -> 51 cm

Nie wiem, jak Wy, ale ja jestem pod wrażeniem wszystkich metamorfoz :) I to wszystko w zaledwie 4 tygodnie!

środa, 10 kwietnia 2013

Na początek, muszę się przyznać bez bicia, że nie ćwiczyłam od... Yh, miesiąca. Tak jest, całego miesiąca. Na początku było to spowodowane intensywną nauką do konkursu, potem zachorowałam, a potem na WFie miałam mały wypadek i przez to dwutygodniowy zakaz ćwiczeń od lekarza. Ale zakończył się on prawie tydzień temu, a ja dopiero dzisiaj zaliczyłam trening. Aż mi wstyd się przyznawać, ale dzięki temu będę mieć motywację, żeby skrupulatnie wypełnić cały plan tytułowego treningu i co tydzień zdawać relację. Może to jakoś odkupi winy.

Ale zanim przejdę dalej, to chciałabym się pochwalić, jak ładnie mi wcześniej szło:



A teraz od tym, dlaczego wybrałam akurat ten trening. 
1) Bardzo lubię Jillian Michaels, bo jest niesamowicie motywującą osobą, ale jej ćwiczenia bardzo mi pasują.
2) Robiłam już wcześniej (jakoś niedawno) jej inny trening - 30 day shred, ale był dla mnie za łatwy i doszłam tylko do połowy, po czym się znudziłam. Ripped in 30 jest w gruncie rzeczy bardzo podobny, ale to trochę wyższy level. Poza tym każdy trening robi się 6 razy, a nie 10.
3) Byłam przez pewien czas zdecydowana na rozpoczęcie Insanity (kiedy czekałam aż się skończy mój "ban" na wszelką aktywność fizyczną), ale zrezygnowałam, ponieważ wolałam program bardziej nastawiony na zrzucenie tłuszczyku, bo tego właśnie mi potrzeba najbardziej.
4) Jestem zmotywowana wynikami innych osób, które widziałam na You Tube'ie czy na forach.


Dzisiaj zaliczyłam pierwszy trening z pierwszego etapu (są 4, każdy na jeden tydzień. Powinno się wykonać każdy trening sześć razy, zostawiając sobie jeden dzień wolny) i bardzo mi się spodobał:
ćwiczenia szybko zmieniają, powtarzamy każde tylko po 2 razy, a poziom trudności jest w sam raz - wystarczająco trudny, żeby pot ze mnie kapał, ale nie aż tak trudny, żebym nie mogła złapać oddechu.

Będę się mierzyć co tydzień w strategicznych miejscach i sprawdzać postępy. Oczywiście, cały cały czas zdrowo się odżywiając (dziś jest już mój 3 dzień bez słodyczy! :)). Poza tym, mam zamiar poświęcić każdemu treningowi osobny wpis, żeby Was zapoznać i być może zachęcić do przyłączenia się do mnie.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...