poniedziałek, 4 marca 2013

Jak nie omijać ćwiczeń?

1) Wyznacz sobie fitnessowy cel i zapisz go.

2) Planuj swoje ćwiczenia na każdy tydzień. Bądź dokładna co tego, co będziesz robić i o jakiej godzinie.

3) Dostosuj swój plan dnia tak, żeby mieć czas na ćwiczenia.

4) Znasz siebie, swoje upodobania i siłę. Jeśli nie jesteś rannym ptaszkiem, nie wmawiaj sobie, że będziesz ćwiczyć codziennie o 5 rano. Wiesz, że tak się nie stanie.

5) Umów się z przyjacielem na spacer, jogging, rower albo wspólne wyjście na siłownię. Wtedy na pewno nie odpuścić, bo nie wystawisz przecież przyjaciela.

6) Przedstaw się komuś na zajęciach (np. prowadzącej) i powiedz "Do zobaczenia w przyszłym tygodniu!". Wtedy będziesz się czuła zobowiązana do przyjścia.

7) Trzymaj ubrania i buty na siłownię w samochodzie lub przy drzwiach. Bycie przygotowanym to już połowa!

8) Pomyśl o dwóch nagrodach, które możesz sobie zafundować w zamian za trzymania się planu. Jedna z tych nagród może być dużo fajniejsza i zdobędziesz ją nie pomijając żadnego treningu.

Źródła: Harvard Health i Cleveland Clinic

A teraz kilka moich trików :)


9) Znajdź coś co lubisz - nie mówisz ćwiczyć z Ewką, tylko dlatego, że jest popularna. Może bardziej odpowiada Ci sposób, w jaki prowadzą swoje ćwiczenia Jillian Michaels albo Chalene Johnson? A może w ogóle nie lubisz ćwiczyć z filmikami, tylko wolisz sama? Pamiętaj, że każdy ruch jest dobry :)


10) Tylko pozytywne nastawienie! Nie traktuj ćwiczeń jako nieprzyjemnego obowiązku! Kiedy już znajdziesz to, co lubisz, na pewno będzie Ci łatwiej ćwiczyć regularnie, ale możesz sobie trochę pomóc, wmawiając sobie to czy owo... Sprawdziłam na sobie - jeśli często będę sobie powtarzać, że już nie mogę się doczekać następnego treningu, nawet jeśli nie  jest to do końca prawdą, to po pewnym czasie w to uwierzę i faktycznie będę z niecierpliwością wyczekiwać treningowej pory :)


11) Motywuj się! Na każdego działa co innego, więc warto poświęcić chwilę na stworzenie swojego własnego folderu z motywacjami, tablicy/kolażu, listy swoich własnych powodów, playlisty z motywującą muzyką - cokolwiek działa na Ciebie!

12) Jeśli prowadzisz bloga, regularnie dodawaj tabelki z wykonanymi przez Ciebie ćwiczeniami. Ameryki raczej nie odkryłam, bo chyba każda fitnessowa blogerka takie prowadzi, ale odkąd ja zaczęłam (jeszcze żadnej nie opublikowałam), to mam ochotę robić więcej i więcej, żebym była dumna ze swoich statystyk, kiedy nadjedzie moment ich publikacji.


13) Jeśli prowadzisz taką tabelkę lub zapisujesz swoje ćwiczenia gdziekolwiek indziej, a nie chce Ci się zabrać za trening - napisz, że wykonałaś jakieś ćwiczenia danego dnia. Być może kiedy zobaczysz jak świetnie wygląda tabelka (czy cokolwiek innego), wstąpi w Ciebie motywacja, żeby faktycznie zrobić to, co zapisałaś. Zresztą, jakby to wyglądało, gdybyś je tak po prostu skreśliła?

14) W punkcie drugim było napisane, że dobrze jest planować co DOKŁADNIE będziesz robić, ale może to na Ciebie nie działa? Ja, na przykład, wolę zapisywać, co chcę w danym tygodniu zrobić, a potem robić to, kiedy mam ochotę. Dobrze jest też, kiedy zaplanujesz sobie trening cardio, a o tym, co dokładnie będzie robić, zdecydujesz kiedy przyjdzie pora na ćwiczenia.

15) Masz okropny humor? Stresujący dzień? Jesteś potwornie zła? Potraktuj trening jako "odstresowywacz". Wyładuj całą złą energię podczas ćwiczeń. Na mnie najlepiej działają wtedy wyczerpujące, niemal agresywne treningi, w których pojawia się dużo boksowania, kopania i skoków.

16) Jeśli nie chce Ci się ćwiczyć, bo jest Ci smutno, to spróbuj czegoś pozytywnego z pełną energii trenerką, np. któryś z programów Chalene Johnson (Turbo Jam albo Turbo Fire).

17) Zniechęca Cię perspektywa 40-minutowego treningu? Powiedz sobie, że dzisiaj zrobisz tylko 15 min. W końcu lepsze to niż nic, prawda? Ja robiłam tak wiele razy i jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się faktycznie zrobić tylko 15 minut, bo potem już się chce więcej i więcej!

18) Załóż strój sportowy. Noszenie sportowego biustonosza, dresów i butów treningowych już do czegoś zobowiązuje.


19) Just do it! Czasem warto po prostu przestać narzekać i szukać wymówek, a zamiast tego brać się do roboty! Jeśli sobie postanowiłaś, że będziesz ćwiczyć 5 razy w tygodniu, to bierzesz się w garść i ćwiczysz te 5 razy w tygodniu, nie ma że boli! Takiego twardego podejścia nauczyłam się od Laury Harris, polecam zajrzeć na jej tumbrla.

7 komentarzy:

  1. Numer 6! Bardzo motywuje mnie, że w naszym małym klubie znamy się z trenerkami. Poprawia to nie tylko atmosferę ale też dodaje powera bo co może bardziej zmotywować niż trenerka wołająca: "Ewka, dasz radę! Jeszcze jeden squad" :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny post :) Mnie zawsze najtrudniej jest zacząć... jak już sobie zrobię przerwę od ćwiczeń to potem strasznie trudno jest mi wrócić do treningów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zdecydowanie! Ja jak mam jeden dzień przerwy, to nie mam problemu, ale potem już mi trochę ciężej. Ale ponieważ kocham ćwiczyć, to jakichś ogromnych kłopotów nie mam :)

      Usuń
  3. ja na szczęście jestem na takim etapie, że dzień bez treningu jest dniem stracony. aktualnie staram się motywować moją mamę i kilka z tych sposobów się nada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właściwie też... Ale to, co napisałam, kiedyś na mnie działało i dzięki temu doszłam do tego etapu, że już nie potrzebuję się dodtakowo motywować
      :)

      Usuń
  4. Oj tak u mnie te tabelki sprawdzaja sie idealnie, a juz najbardziej podliczanie ile minut wciagu tygodnia przecwiczylam ;) Swietny post.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja właśnie mam problem z tym aby zacząc cwiczyc, bo zawsze coś mi przeszkodzi.
    Chcialabym się jeszcze zapytać Ciebie jakie buty polecasz zarowno do biegania jak i do treningu w domu ?
    Z góry dziękuje
    A.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...